Nie — te kobiety, jak zechcą, to wszystko mogą człowiekowi wmówić, widma czy nie widma. To piekielna rzecz ta kobieca inteligencja.

WIDMO

No, dosyć. A teraz zawołaj tu dzieci. Dosyć tego brzdąkania. Chcę się z nimi zabawić na ogrodzie, jak dawniej.

NIBEK

Dobrze, Anastazjo. Byłem i jestem skończonym pantoflem. Słucham cię. (idzie ku domowi i krzyczy) Dzieci! Do ogrodu! Mama przyszła. (muzyka trwa dalej) A to przeklęte brzdąkanie: nic nie słyszą.

Wychodzi na lewo.

SCENA DZIEWIĄTA

Ciż minus Dyapanazy Nibek.

WIDMO

A teraz, panowie, pogódźcie się i dajmy raz spokój życiu! No, bez żadnych wahań: ja każę.