Młodzi ludzie podają sobie ręce.
O tak. Wszystko dobrze. (do Kozdronia) A ty, Ignacy, idź zaraz do oficyny po dziennik i razem macie go przeczytać z Dyapciem. Rozumiesz?
KOZDROŃ
wstając
Słucham cię, Anastazjo. Ujeździłaś mnie jak nędznego wałacha. Żegnam cię. Muszę trochę odpocząć po tym wszystkim.
Odchodzi powoli na lewo, zamyślony bardzo. Muzyka urywa się nagle.
SCENA DZIESIĄTA
Kuzyn i Widmo.
KUZYN
Nie śmiem cię o to prosić, Ani, ale pozwól mnie także przeczytać ten dziennik.