Panie, pan Maszejko prosi pana do kancelarii.

NIBEK

Nie słyszysz, idioto, że panicz czyta? Proś pana Maszejkę tutaj!

KUZYN

czyta dalej

Ojciec zacisnął pięści i zawył dziko do Boga.

Wszystkich ogarnęła potworna, szara trwoga.

Nibek zakrywa twarz rękami. Widmo puszcza Zosię, którą trzymało pod prawą pachą, i również zakrywa twarz ręką.

A taki miał być przyjemny nastrój po podwieczorku

W małym, zacisznym, ukrytym w drzewach dworku.