Lecz i ja mu ulgę przynoszę w robocie.

Tak, wielkiej odemnie doznaje pomocy:

On wstaje ze świtem, ja nie śpię i w nocy,

Ja czuwam, by jego nie zmarniał majątek,

I każdy troskliwie obejrzę zakątek,

I wołu przebudzam, co ziemię tę orze,

By plenne dla ludzi zrodziło się zboże.

Tak, pracą się wszystko na świecie ustala,

Gdy głód nam zagraża, praca go oddala,

A każdy przy pracy tak czerstwy, wesoły;