Dziadek przy kominku

W późnej, dżdżystej jesieni, w wieczornej godzinie,

Nałożono stos suchych drewek na kominie,

Palił się suty ogień, drewienka trzaskały;

W garnuszkach dzieci piwo dla dziadunia grzały:

Opodal nieco siedział dziadzio posiwiały,

Wdzięcznem okiem spoglądał na kochane wnuczki,

A że wiedział, jak lubią moralne nauczki,

Aby dziecinki zabawić

Tak im zaczął prawić: