Karolek i słońce1

Czasem dobrze życzących nie lubimy ludzi.

Raniutko wstało słońce i Karolka budzi.

«Ale dajże mi pokój» rzecze rozgniewany. —

«O nie! odpowie słońce — wstawaj mój kochany!»

«Tylko się chwilę zdrzemię, bo to bardzo miło!»

«Przewyciężyć lenistwo milejby ci było!»

«Ach jakżeś uprzykrzone! A słońce się śmiało

I w oczy mu zaglądało.

Rad nie rad musiał wstawać... ale cóż za zmiana?