Więc dla pana Ludwika także się odmienia.

Już to nie ta postać miła,

Co niegdyś trudy słodziła.

Z groźną postawą, łącząc głos surowy,

Temi przemawia słowy:

Kto nadużył dobroci, zasłużył na karę;

Odbieram piłkę, boś już przebrał miarę

Lubię wesołość, niewinne pustoty,

Lecz po zabawie — zaraz do roboty.

A kto na niczem śmie cały dzień trawić,