A gdy się już oswoi z tym haniebnym stanem,

Gdy w tem jarzmie przebędzie czas podłej pokory,

Pycha daje mu skrzydła i cętki w kolory.

Lecz niekontent z tych darów i wszystko mu brzydnie,

Skoro wspomni, jak nabył tych ozdób ohydnie.

Wlecze życie nikczemne wśród nudów, tęsknoty

Nie zna powabu pracy, ani wdzięku cnoty.»

Słysząc to mrówka młoda, pokręciła główką

I rzekła: «Dzięki Bogu, że ja jestem mrówką.»