Napotkał samotnego w brzegach pelikana.

Oddawna pragnął po znać tego pustelnika;

Widok jego postawy czcią gościa przenika;

Dobremu jak on dziecku jakąż radość sprawia,

Widzieć tego, co dzieciom własną pierś rozkrwawia?

«Synu zacnych rodziców! rzekł bocian wzruszony,

Przypadek mię tu w twoje przyprowadza strony,

Ale jakżem szczęśliwy, że tego poznaję,

Co miłości ojcowskiej rzadki przykład daje,

Lecz co widzę? tyś wesół, choć żyjesz w pustyni?