Białe okrycie po ramieniu spływa;

Postać blada, wysoka, przybliżać się zdaje;

I znowu staje.

Już żwawy chłopiec wytrzymać nie może;

Porzuca łoże

I pędzi śmiało;

Aż tu się pokazuje, że płótno wisiało.

Gdyby się nie przekonał i przytomność stracił,

Byłby to życiem przypłacił.