Choć ubogi, on nieraz rękę poda,

Niejednemu pomoc niesie,

Co się w tym zabłąkał lesie.

Dzwonek mu go tam sprowadził,

On go przyjął uprzejmie, na darni posadził,

Uczęstował, pocieszył;

A podróżny odpoczął i dalej pośpieszył.

Poczciwy starzec, jak witał blask słońca,

Z sercem wesołem czekał i dnia końca:

Znowu się dzwonek odezwał z wieżyczki,