Taką pomoc mieć będzie, jak i od sąsiada.

Spijcie sobie spokojnie, a co usłyszycie,

To mi powiecie.”

I odleciała znowu... Wieczorem przybywa,

A dziatwa się do Matki ze łzami odzywa:

„Czy jeszcze się nie lękać! znów mówił do syna:

O! już się ziarno z kłosa okruszać zaczyna,

Zawiedli nas sąsiedzi, zawiedli nas krewni,

Gdy się sami zabierzem, będzie pono pewniej.

Jutro zaledwie słońce wyjdzie tylko z nieba,