Kilka jeszcze szczegółów, dotyczących technicznej strony redakcyi.
Zamieniając „Życie” na dwutygodnik, nie zmieniliśmy warunków prenumeraty.
Współpracownicy nie mogą i nie powinni dawać za bezcen swoich utworów i wytwarzać w ten sposób niegodną i nieuczciwą konkurencję, a czytającą publiczność trzeba do tego przyzwyczaić, że może i powinna zapłacić za utwory literackie choćby tysiączną część tego, co płaci za obrazy, rzeźby lub teatr.
Staraniem naszem, ideałem redakcyjnym, będzie dawać tylko takie utwory, które zapłodnią czy to nową myślą, czy nową formą najmłodszą generacyę artystów, postawić pismo na takiej wyżynie, aby nikt nie potrzebował sięgać po informacye natury czysto artystycznej do innych pism. I aby to osiągnąć, związaliśmy z redakcyą naszą najwybitniejsze siły krytyczne za granicą, by pismo nasze nie dawało informacyi, jak to często w polskich pismach bywa, z dziesiątej ręki od ludzi mało, albo tylko powierzchownie z poszczególnymi literaturami obznajomionych, ale informacyj źródłowych od ludzi, którzy od lat całych literaturę śledzą i w niej żyją.
Usunęliśmy dział społeczny. Był on zawsze z natury rzeczy balastem, bo kwestyj społecznych nie rozwiązuje się kilku artykułami, a przytem zatraca się charakter pisma, bo dział społeczny, redagowany przez kogokolwiekbądź zawsze jest stronnym i stał dotychczas w jaskrawej sprzeczności z działem artystycznym.
A nkszym ideałem jest pismo jednolite, bezwzględne, nie wahające się ani na jedną, ani na drugą stronę.
Zresztą sądzimy, że usunięcie tego działu nikomu przykrości nie sprawi, bo dla ludzi, poważnie sprawy społeczne traktujących, dział ten tak czy tak zupełnie nie wystarczał, i tak czy tak byli zmuszeni sięgać do innych pism, a „Życie” nie chce być organem dla ludzi leniwych, chcących się oryentować pobieżnymi artykułami.
Taka popularyzacya poważnej nauki przynosi według doświadczeń jak najgorsze rezultaty.