Pauza.
Gwałtownie.
Pan mi musi pomódz. Pomóż mi pan, pomóż! Zmarnieję bez niego. Nie mam domu, nie mam rodziców; cały świat się mnie wyparł. Na całym świecie Stefan, tylko Stefan, jedyny Stefan!...
ZDŻARSKI
z wzrastającym niepokojem.
Ale jak ja mam pomódz? Cóż ja na to poradzę? Ona go opętała. Cała jego dusza jest jedną zbolałą raną, a oderwać się od niej nie może.
HELENA
złamanym głosem.
Tak, tak, ma pan słuszność. Nie ma rady — nikt pomódz nie może — nikt!
Pauza.