prostuje się z hysterycznym śmiechem.

Precz z twoją pomocą! Nie chcę twojej pomocy! Idź do niej! Dziel z innymi ostatnie męty jej miłości!...

MLICKI

chwyta ją za ręce i szarpie ją.

Milcz! milcz! Bo... bo...

HELENA

wydziera mu się.

Nie szarp mnie! Czego żądasz odemnie? — Czego chcesz? ha, ha, ha!... Chcesz mieć spokojne sumienie, chcesz sobie powiedzieć: Hela zrezygnowała. — Hela zadowolni się przyjaźnią. Chcesz własne sumienie okłamać?!...

MLICKI

spogląda na nią przez chwilę, potem gwałtownie.