KONRAD
I znowu pan?
HANKA
Cóż... cóż... panu... cóż tobie tak smutno?
KONRAD
Nie mówmy dziś o tym! Chodź, Hanuś złota, przejdziemy po tym parku, a przede wszystkim pójdziemy do tej altany, gdzie mój ojciec dzień w dzień, a często i nocami siadywał. Pójdziemy do tej groty, którąśmy zaczarowaną nazywali, gdzie jaszczurki świeciły dla nas złocistą łuską, gdzie świętojańskie robaczki światło rozpalonych szmaragdów rzucały na zeschłe liście burzanów8... Pamiętasz to wszystko? Wtedy gdyśmy gonili za dzikimi królikami, które kapustę w naszym ogrodzie obgryzały? Pamiętasz tę łasiczkę, która nam ulubioną kurę ukradła, a którąśmy potem nieżywą w bruździe pola kukurydzy znaleźli?
HANKA
Chodź Konrad, chodź! Odszukamy te miejsca naszych najświętszych wspomnień. Nagle. I wiesz.... Namyśla się chwilę. Tu jest jedno miejsce, w którym twój ojciec...
KONRAD
Co chcesz powiedzieć?!