No — tak. —
KONRAD
Przysuwa swoje krzesło do matki, głaszcze ją po rękach i mówi żartobliwie
A co by też mama na to powiedziała, gdybym się tak przypadkiem zakochał w Hance?
WANDA
Tego się właśnie lękam.
KONRAD
Dlaczego się matuchna lęka? Przecież to córka opiekuna mojego, powiernika mego ojca, przyjaciela mamy, sumiennego zawiadowcy naszego majątku.
WANDA
Nie, nie, moje dziecko, to być nie może.