Tu czujesz się upokorzoną zalotami Leszka do Halszki, kłamliwemi wprawdzie — przysięgam ci — bo tylko tą drogą dojdzie do świętego celu — ale to cię rani, a tam będziesz miała spokój i wolność i błogie wyczekiwanie tej wielkiej chwili, w której na tronie twoich też praojców zasiądziesz wraz z Leszkiem —
mimowoli plącze się.
KINGA
szyderczo.
Miłą i gładką, chociaż zawiłą jest wasza mowa.
RENATA
Szydzisz?
KINGA
Nie! nie szydzę, gdzieżbym się ważyła — ale ja tu jednak pozostanę!