KINGA
Nie słyszysz? A może słyszeć nie chcesz? Ha, ha, ha... więc ci powiem: za chwilę zbierze się tu rycerstwo — najprzedniejsi towarzysze Zygwarta — będą od ciebie żądali sądu nad Witą — wtedy ja wystąpię i powiem, że ja to uczyniłam, że Wita jest moim narzędziem tylko, jeżeli możny książę Mścisław skaże niewinną Witę na męki, to mu trzykrotnie splunę w oczy, i wszystkim tym, którzy jego sąd uznają.
MŚCISŁAW
podnosi ciężko powieki.
Skończyłaś, księżniczko?
KINGA
coraz więcej wzburzona.
Szydzisz?! krzyczy Sądzić mnie masz!
chce uderzyć pałką w tarcz — Mścisław ją powstrzymuje.