Nie o sprawiedliwość i pomstę przyszedłem was prosić, ale o miłościwe zezwolenie na poślubienie Halszki, pięknej siostry Zygwarta. A spieszno mi wobec ostatniego zdarzenia, czujną pieczę nad przyszłą małżonką mą roztoczyć...

MŚCISŁAW

do Zygwarta.

A ty co na to?

ZYGWART

zimno i spokojnie.

Większy zaszczyt i honor rodu mego spotkać nie mógł, jak ten, który w tej chwili mnie i siostrę moją spotyka.

MŚCISŁAW

Jak się cieszę — jak się cieszę — zaciera gorączkowo ręce, ale wobec tak niesłychanego zaszczytu chyba już nie wymagasz, bym na Wicie dokonał zemsty — z naciskiem Szczęśliw jestem, że mogę Wicie wrócić wolność — a i książę Leszek, brat mój miły, w swojej wspaniałomyślności uzna i pochwali łaskę moją okazaną jakiejś dziewce, która w zapamiętałej zazdrości o piękną Halszkę na jej życie się targnęła — przecież znam, Leszku, twoje wielkie serce — bije pałką w tarcz wiem, żeś nie przyszedł tylko po to, by prosić o zezwolenie na poślubienie pięknej Halszki, ale w podarunku ślubnym pragniesz uwolnienia Wity...

LESZEK