LESZEK

Wybaczcie, bracie!

MŚCISŁAW

Co? co? może się przesłyszałem? Bratem mnie nazwaliście?

LESZEK

Tak kazaliście się nazywać miłościwy książę, i mocą tego tytułu zdawało mi się, że bez oznajmienia heroldów i giermków mogę stanąć przed wami.

MŚCISŁAW

rozgorączkowany.

Witaj mi, witaj — miły bracie — ponoć cię przykrość spotkała — jakaś służebna twej stryjecznej siostry popełniła zamach na życie twej oblubienicy, a siostry Zygwarta, pięknej Halszki... właśnie o tym zdarzeniu niemiłem mówiliśmy tu długo i szeroko z umiłowanym mym Zygwartem — ale racz usiąść, proszę! zapobiegliwie ot! tu obok mnie — Co cię tu sprowadza Leszku miły? Czyżbyś i ty jakiejś sprawiedliwości odemnie żądał?

LESZEK