hamując się złowrogo.
Mów dalej, mów!
GNIEWOSZ
Nie śmiem, pani. Jestem wam najwięcej oddanym sługą, ale z chwilą, gdyście mi powiedzieli, że sączę jad w waszą duszę, słowa poprzez zęby nie wypuszczę.
HALSZKA
tracąc panowanie, gwałtownie.
Teraz musicie mi wszystko powiedzieć! Musicie!
GNIEWOSZ
Ulegam waszej woli, u stóp waszych się ścielę, pani, lękam się waszej niełaski, więcej, jak potępienia wiecznego, ale cóż ja wam powiedzieć mogę... pokątne gadanie... jakieś posłuchy... ciche szmery od ucha do ucha po mrocznych świetlicach — przebąkiwania o tem, że książę Leszek, zaczem was porwał, miłował księżniczkę Kingę...