HALSZKA

Mylicie się, księżno — to nie zgrzyt — to radośny łomot krwi mego serca w oczekiwaniu przyszłego mego małżonka i pana tego miasta, który mnie niegodną wybrał sobię za żonę.

RENATA

Godniejszej nie znalazłby w całem państwie... tylko coś pociemniało, noc zasnuwa oczy mej duszy — chwilę zdało mi się, że ujrzałam naokół słońca czarny krąg.

HALSZKA

Nigdy zaiste nie skryło się słońce radośniejszym blaskiem, jak dziś nad tym miastem.

RENATA

Jak dobrze, córko, żem zeszła ku tobie — tam w komnatach zamku radość moją i duszę mroczyły czarne plamy, które się po słońcu przesuwały — a tu z tobą słońce śmieje się wielką łaską i szczęściem.

Słychać coraz już bliżej fanfary, oznajmiające wjazd Leszka.

RENATA