SCENA VII
Wchodzi księżna Renata, prowadzona przez służebną, podchodzi do Halszki, służebna staje opodal.
RENATA
Słyszałam odgłos zwycięskich fanfar — chciałam go przyjąć w świetlicy, ale tu w blasku słońca lepiej go widzieć będę. — Oślepły moje oczy, ale jego syna prawowitego tego miasta, jego zwycięzcę, mściciela krzywd naszego rodu, rozpoznać jeszcze są w stanie.
HALSZKA
opanowana.
Istotnie dobrze zrobiliście, babko, w komnatach zmrok — a tu... nigdy jeszcze takim blaskiem nie rozsłoneczniło się niebo nad tem miastem, jak dziś w dniu Leszka tryumfu.
RENATA
nadsłuchuje.
Posłyszałam jakiś zgrzyt w słowach twych, córko...