SCENA V

HALSZKA

do Damiana.

Wybaczcie, rycerzu, że wam przykrość sprawiam, iż nie wy pierwsi ukażecie księżniczkę Kingę Leszkowi, w każdym razie nie omieszkam księciu powiedzieć o waszej ku niemu miłości i o waszych gorliwych staraniach, by mu w dniu jego chwały radośną niespodziankę zrobić... słychać zdala fanfary zbliżającego się zastępu księcia Leszka przez miasto, radośne, powitalne okrzyki w mieście. O! słyszycie? już się książę zbliża... patrzy z wytężeniem z murów, gdzie wbiegła już wije się migotliwy, błyszczący wąż rycerstwa witany radośnie przez mieszkańców miasta. Zwraca się do Damiana. Długo na księcia nie będziecie czekać — dość rychło jeszcze dowie się o mojem zdrowiu. Damian złamany i ponury stoi oparty na mieczu. Miejsca tu dosyć — spocznijcie — wydajecie mi się być chorym —

Damian cofa się w głąb za narożnik baszty.

SCENA VI

HALSZKA

podchodzi na przód sceny — gniew, ból, męka, wzburzenie zmieniają się na przemian na jej twarzy, łamie ręce, chwyta się za głowę.

O haniebna zdrado! O hańbiące upokorzenie — zemszczę to — pomszczę!

zaciska pięście i obchodzi szybko podwórze.