Stoję w obliczu śmierci...
LESZEK
odwraca się od niego z bolesną wzgardą — zimno do Herolda stojącego u bram do skrzydła zamku.
Zwołać mi tu wszystko rycerstwo, jakie na zamku mym gości.
SCENA XII
Rycerstwo tłumnie wali się w podwórzec zamkowy i gromadzi się w krąg naokół lipy i stolca książęcego, na którym zasiada Leszek. — Na jego znak Zygwart prowadzi Halszkę i staje z nią po prawej stronie — po lewej Wyszomir, Szaluta, Bolko z Mysłowic, a gdy się wszystko rycerstwo w półkrąg ustawiło — zwolna podchodzi przed tron Damian i staje posępnie, z pochyloną z lekka głową, obu rękoma wsparty o wysoki miecz.
LESZEK
wodzi chwilę oczyma po zgromadzonych.
Widzę zdumienie na waszych twarzach, że w tym dniu zwycięstwa i chwały zwołuję was na sądy... ale, zaledwie, jako władca w tę bramy wstąpiłem, zdrada się tu zagnieść dziś chciała. A niedołężny to gospodarz który w sam czas nie wytrzebi kąkola z łanu pszenicy.
A stokroć niedołężniejszy władca, który w czas nie zapobieże, by jadowite ziarno fałszu, zawiści i zdrady w bujny kwiat się nie rozrosło.