Wara od niego! Wara! zachwiał się, runął na kolana, czołgając się szuka za czemś, odnalazł wreszcie miecz rycerski, który przed chwilę był synowi wyrwał, całuje go i kładzie zmarłemu na piersi i szepce: Nie chciałem twej śmierci... łka ale sam ją wybrałeś i zmazałeś winę... zrywa się w groźnej mocy, jakby się lękał oporu. Sam mu znak rycerstwa odebrał i ja mu go powracam!
LESZEK
Takać wasza wola!
WYSZOMIR
Dyszy ciężko, rozgląda się błędnie dookoła. — widać wysiłek myśli, po ciężkiej walce przystępuje do Leszka — oczy ich zwarły się ciężko ze sobą
Mówiliście o tym, któregoście postawili na straży przy bramie północnej, a on wpadł w sieci podstępu, fałszu i ślepej żądzy i popełnił krzywoprzysięstwo i zdradę, za które sam sobie sprawiedliwość wymierzył — pokażcie mi teraz tą, która przez południową bramę wtargnąć chciała, a niosąc w sercu obłędny szał ślepej żądzy, jad zawiści i zdrady, zatruła nią czyste, rycerskie serce mego syna i w kałużę najohydniejszej zbrodni go wepchnęła — pokażcie mi ją...
czeka chwilę.
WYSZOMIR
coraz mocniej i natarczywiej.
Ja, wojewoda Wyszomir, powołuję księżniczkę Kingę przed sąd, jako, że jest winną hańby i śmierci mego syna.