LESZEK

z zimnym szyderstwem.

Był czas, kiedyście Mścisława za brata uznać nie chcieli, a jeżeliście go teraz za tegoż uznali, musiały być ku temu przyczyny, dla których najwyższy czas był położyć kres waszym wspólnym knowaniom przeciw mnie i memu miastu. W sam czas przejrzałem, że Mścisław nie był mi bratem, a wrogiem, a wy wraz z nim.

WYSZOMIR

Sądź teraz, sądź po sprawiedliwości, jakoś mego syna sądził!

LESZEK

Mógłbym spełnić prośbę tej, która wybraną małżonką moją zostanie, a która krzywdę ci wybaczyła, mógłbym jej dać ciebie w ślubnym podarunku, by łaskę i litość nad tobą spełniła — ale nie godna jesteś być tym podarunkiem.

KINGA

wije się z wściekłego bólu.

LESZEK