To tyś, tyś dał ten rozkaz sam?
LESZEK
Ja sam!
KINGA
A! a! znowu się zachwiała, ale opanowuje się. Mów dalej!
LESZEK
Kazaliście się ukryć w tym zamku, by dalej czyhać na życie moje lub Halszki, ufni opiece Mścisława, pomyliliście się. Jak widzicie, ja tu jestem władcą — a Mścisław legł w pojedynku na polu bitwy z mej ręki.
KINGA
patrzy, jakby nie rozumiała, wreszcie wybucha w bezsilnym gniewie.
Bratobójco!