SCENA V

Wchodzi Leszek — patrzy zdumiony i ogarnia oczyma Kingę i Mścisława, kłania się głęboko i przystaje z udaną pokorą.

KINGA

zrywa się.

Leszku! Leszku!

LESZEK

nieśmiało, głosem cichym przytłumionym.

To ty Kingo?

KINGA

Ja, Ja!