w zamyśleniu dalekiem.

Z tobą, Kingo — tylko z tobą!

KINGA

Leszku! panie jedyny — władco... Może my śnimy? przeciera czoło jakiś ciężki, bolesny, a tak nieskończenie rozkoszny sen... Och, jak tu parno! — chodź — wyjdźmy stąd.

LESZEK

zupełnie trzeźwo.

Nie mogę — lada chwila nadejdzie tu posłaniec króla, który mnie ma zawezwać do sali tronowej.

KINGA

Przecież tyś tu królem!

LESZEK