Jeszcze nie — jeszcze nie... Niezadługo...
SCENA VII
Drzwi się zwolna rozchylają — w drzwiach staje siwowłosa, surowa, majestatyczna stara matrona i zwolna i tajemniczo wchodzi do komnaty.
KSIĘŻNA RENATA
zwrócona do Leszka.
Szczęśliwe oczy moje, że danem im było ujrzeć raz jeszcze swego wnuka.
LESZEK
cofa się zdumiony.
KSIĘŻNA RENATA
Nie dziwię się, iż mnie nie poznajesz — dzieckiem byłeś wówczas... spostrzega Kingę A — a... i ty tu jesteś — patrzy długo na Kingę. Wszystko przedemną ukrywali, ale wojewoda Wyszomir tajemnicę mi wyjawił. Do Leszka zwrócona że tu jesteś... zamyślona do Kingi. A po co ciebie, dziecko, tu więżą? śmieje się cicho pewnoś im na coś potrzebna... No — chodźże, Leszku, stare moje oczy tęskniły, by cię ujrzeć.