Tak być musi! Bez Zygwarta nic zdzierżyć nie zdołasz. Zygwart nie jedną, ale tysiąc rąk ci poda, jeśli siostrę jego poślubisz.
LESZEK
Babko! I to jeszcze Kinga znieść musi?
KSIĘŻNA
Wiem, że to wielka ofiara, którą ponosisz, ale byłbyś niegodnym twych ojców, gdybyś dla jednej dziewki miał poświęcić skarb najdroższy — miasto nasze! Tyle razy czułam się już tak chorą, że zdało mi się, iż nie dożyję tej chwili, w której mściciela krzywd rodu naszego ujrzę, ale zawszem zdołała ubiegające siły w sobie zakuć, by — wstaje — by prawdziwego władcę tego świętego miasta powitać...
LESZEK
wpatruje się w nią zamyślony.
KSIĘŻNA
Czemu milczysz? Serce twoje za słabe i za tchórzliwe, by ponieść tę ofiarę? Och, jak maleńką mi się ona zdaje wobec tego, co masz do spełnienia — co ci spełnić jest przykazanem.
siada w krześle.