Czyżby mnie oczy mylić miały? Kniaź Wyszomir!

WYSZOMIR

kłania się głęboko.

Ja wierny sługa ojca waszego, i szczęśllw, że wolno mi było ujrzeć syna jego, prawowitego dziedzica tego grodu.

LESZEK

z wylaniem.

Och, jakbym pragnął was drogi kniaziu godnie ugościć, drogę, którąście tu dotąd jechali kosztownem suknem wysłać z przesadną pokorą, ale ja biedny, ubożuchny — żyję tu z łaski mego miłościwego pana brata, który mnie raczył na swój dwór powołać...

ZYGWART

śmieje się z udaną wesołością.

Dobrze, żebyście się i wy serdecznie śmiali podczas ich śmiechu szepcze czasem ściany, chociażby najgrubsze, mają uszy, a dobrze, gdy w rubasznym śmiechu skryje się tajemnica słów...