LESZEK

patrzy na niego jakoby rozbawiony i wszyscy trzej wybuchają śmiechem.

WYSZOMIR

I ja, miły książę, jestem ubożuchny, całkiem podupadłem, przyjechałem na zaszczytne wezwanie naszego miłościwego pana zaledwie w dwadzieścia koni.

ZYGWART

śmieje się, potem półgłosem.

Pięćset co najlepszego rycerstwa ma na swoje skinienie.

LESZEK

Czem-że ja się wam, dostojny panie, zdołam odwdzięczyć za tak wielki dowód przywiązania, i za to, żeście raczyli przybyć na tę wielką uroczystość, jaką dla mnie mój pan i brat łaskawie wyprawić raczył —

odwraca się, nadchodzi wojewoda Szaluta.