Ha, ha, ha! To nic jeszcze; słyszałem nieraz o jakimś zawadjackim rycerzyku niemieckim, który, by umknąć, wraz z koniem skoczył z wysokiego muru i przesadził głęboką fosę, my zaś mamy konie, które potrafią przesadzić fosę i wskoczyć na mury zamku.
ZYGWART
Co tam o koniach i mieczach mówicie, u mnie teraz uczta na myśli, i twierdzę, że najlepiej piec swą pieczeń pod czujnem okiem pana.
BOLKO
Już to Zygwartowi nikt dowcipem nie dorówna...
śmieją się wszyscy, podczas tego słychać pierwsze fanfary
LESZEK
Nic dziwnego, że na wasz widok, dostojni panowie, raduje się moje serce, gdyż oto proszę was na ojców chrzestnych mego chrztu rycerskiego. Już widzę heroldów, poprzedzających orszak mego miłościwego pana i brata — raczcie stanąć po dwóch z każdej strony tronu, a ja w pokorze odczekam chwili, w której mnie pan mój łaskawie powoła...
SCENA III
Wchodzi orszak, poprzedzający księcia w uroczystym ceremoniale, na balkonie zasiadają damy dostojnych rodów i ich dworki. Z prawej strony tronu stoją Zygwart i Wyszomir — z lewej; Bolko z Mysłowic i Szaluta — w środku rycerstwa, które się na odgłos fanfar w podwórzu zgromadziło, staje w układnej, a skromnej postawie Leszek.