A więc, tym oto mieczem, pasuję go na rycerza.
Leszek przyklęka — Mścisław uderza go mieczem według zwyczaju — podczas tego głośne fanfary i okrzyki na cześć Leszka.
MŚCISŁAW
patrzy ponuro po obecnych — potem uśmiecha się tajemniczo do Leszka.
Teraz mógłbym zażądać od ciebie przysięgi na wierność, ale nie chcę cię uważać za mego wasala tylko za brata — żądaniem przysięgi znieważyłbym nie tylko ciebie, ale i siebie.
Głośne okrzyki: „Sprawiedliwie powiedział” — inne: „słowo godne władcy” — inne: „przysięgi, przysięgi na miasto!”.
MŚCISŁAW
nadsłuchuje — znowu się uśmiecha.
Słyszysz, Leszku? kładzie miecz na kolana towarzysze twoi żądają przysięgi na miasto!