WITA
Słucham cię, pani.
W naprężonym oczekiwaniu.
SCENA VIII
Na podwórze zamkowe, jasno światłem księżyca oblane, jak również łuną rzęsiście oświetlonej sali biesiadnej, po schodach portalu wychodzą Leszek i Halszka, strojni, urodziwi, rozpromienieni i podnieceni.
LESZEK
Widziałem setki pięknych dziewic w tem państwie: Jedną urodziwszą od drugiej, ale równie pięknej, jak wy, cudna Halszko, nie widziałem...
Kinga w cieniu, niewidziana z podwórza, zrywa się, jakby się rzucić chciała. Wita przerażona chwyta ją za ręce — Kinga opada ciężko i przyciska rękoma piersi.
HALSZKA
Książę! raczycie mi mówić słowa miłe i słodkie dla ucha niewiasty, ale uwierzyć w nie nie mogę.