O jakiej? patrzy jej głęboko i miłośnie w oczy i całuje jej rękę. Raczcie pójść ze mną, cudna Halszko, do tego cienistego ogrodu, tam wśród woni różanych krzaków, w mroku pachnących lip będę mam mówił o tej miłości, której jesteście ciekawą...

schodzą przez krużganek do ogrodu.

SCENA IX

Kinga zrywa się znowu, jakby za nimi pobiedz chciała ale kamienieje, staje chwilę z otwartemi szeroko oczyma i z rozchylonymi ustami, z których żaden krzyk wydobyć się nie może — opada bezwładnie na ławkę — Wita klęka u jej nóg i obejmuje jej kolana, podczas tego ukazuje się trzy postacie, a raczej ich cienie.

SCENA X

Szeptem.

I cień Jaźwiec coś węszy.

II „ Spieszyć trzeba.

III „ A jeżeli ona dobrowolnie nie zechce?

IV „ Przemocą trzeba — inaczej z gniazda się go nie wywabi.