po chwili.
Książę Mścisław miłuje cię, pani...
KINGA
patrzy na nią jakby nie rozumiała.
Nie chcę! nie chcę!
WITA
Tak cię miłuje, pani, że za jedno dobre słowo twoje, oddałby z rozkoszą wszystkie skarby świata.
KINGA
Nie chcę! walczy z myślami, nagle parno tu i ciężko — chwyta się za piersi pewno burza nadchodzi... całe niebo jakby rozżarzone — spojrzyj raz jeszcze w ogród — Wita wychyla się z krużganku w ogród Widzisz ich?!