Hardą i tajemniczą masz powierniczkę — i cóż miała znaczyć jej mowa — że dawno przyszedł na nią czas — by stąd odejść?
KINGA
Nie wiem, księżno, musiała się czuć urażoną, żeś jej stąd odejść kazała — ja zaś waszym rozkazom powolną być muszę.
KSIĘŻNA RENATA
I wasza mowa jest dziwna — przyszłam po to, by cię zapytać, księżniczko Kingo, czemu zniknęliście tak nagle z sali biesiadnej — a niczyjej uwagi nie uszło, że książę Mścisław coraz pilniej was szuka i coraz chmurniej patrzy, że was tam niema...
KINGA
szyderczo.
Tak?! Miejsca tam dla mnie niema... wyniośle miejsce moje przy stole biesiadnym zajęte przez kogo innego... a tam, gdzie Halszka, siostra Zygwarta dworuje, nie godzi się mnie, księżniczce Kindze, zasiadać.
RENATA
chytrze.