Jaka cudowna tajemnica kryje się w kabalistycznym: Ani w’atach. Ja — Ty: Dwój-Jednia! Maluteńka łódeczka zarazem na spienionych, niebo szturmujących falach Oceanu.

A — „ani w’atach” — to ja sam! „Ja sam” w każdym człowieku:

Androgyne!

Jak fatalnie wypaczył ten cały szereg myśli Weininger, który ponoć się bezustannie z moją książczyną: Ola Hansson nosił, w swej osławionej książce: Geschlecht und Charakter!

Ale temu zdumiewającemu, cudownemu dziecku, które przeraża wprost ogromem w kilku latach zdobytej wiedzy, bogactwem tragicznie nieuporządkowanych myśli, lękiem i trwogą przejmuje swymi karkołomnymi salto mortale dowodzeń i kategorycznych twierdzeń (tak kategorycznie umie twierdzić tylko mózg, par excellence kobiecy, stąd jego bliskie pokrewieństwo z Strindbergiem w nienawiści ku kobiecie); — wszystko mu się wybacza, temu przerażająco genialnemu dzieciakowi, pierwszemu w dziejach piśmiennictwa, który zdołał sobie niemal całą Europę podbić (prawda, zapomniałem, że istniał przed nim Rimbaud!); z pobłażliwym, a nawet podziwiającym uśmiechem patrzy się na rozbryzgi jego fajerwerków gasnących w ciemnej nocy, wybacza mu się wszystkie jego myślowe eskapady, jego nieuporządkowane, chaotyczne wywody, które, jak Niemiec mówi, za kłaki są przyciągane (an den Haaren herbeigezogen), wszystkie jego dowodzenia, które by można z daleko większym skutkiem użyć jako przeciwnych argumentów, wywracających doszczętnie ten cały jego gmach z lotnych kart — to wszystko mu się wybacza, a przystaje się z głęboką czcią przed tą wielką a świętą pokorą, jaką Weininger w swoim życiu objawiał:

Nie mógł przejść obok żadnego żebraka, by mu nie dać hojnej — tak, tak! — hojnej jałmużny, a zaczem ją dał, zdejmował przed żebrakiem kornie kapelusz.

On — żyd: jeden z ostatnich, istotnych chrześcijanów390!

Nie dziw, że właśnie on mógł o Chrystusie z tą wielką miłością pisać i najpiękniejsze kartki swego tworu Chrystusowi poświęcić — on — żyd!

Przeczytajcie Totenmesse (Requiem aeternam): antycypacja tego typu człowieka, jakim był Weininger, tego certain, który nagle, jak piękny kwiat w strasznym upale słońca, przy drodze się spalił; tego młodzieniaszka, ale cent fois grandeur naturelle391 — a znajdziecie klucz do tej rozpacznej duszy, tak strasznie spragnionej miłości, a która w swej niemocy mogła się tylko zdobyć na cyniczną radę wobec kobiety:

„Ofelio, idź do klasztoru392!”