Pornografią staje się utwór artysty jedynie tylko wtedy, gdy się przyodzieje w ohydne domino488 „moralnego” oburzenia — nagość może być święta, ale przyodziana w przejrzyste tiule, przezroczyste jedwabie staje się sprośna i lubieżna.
I cudownie uzmysłowił tę myśl genialny malarz i głęboki myśliciel Goya w swych dwóch obrazach: Maja desnuda i Maja vestida489.
Tyle prostackich ogólników — tak! tak! dziś dzięki mej odwadze staje się ten mój spóźniony protest lichym ogólnikiem — w kierunku tej prasy, która się z taką wściekłością pieniła na każdy mój twór i prokuratorii go denuncjowała, i zalewała mnie całą siklawą pomyj „moralnego oburzenia”; a przecież dziś jeszcze starają się ludzie „dobrej woli” twór mój uwięzić w Enfers Giftkammer bibliotek — a czym najwścieklejsze erotyczne stronice w moim tworze wobec tych erotycznych rewelacji współczesnych mi — i to niezmiernie poważnych autorów polskich!
A może — a może: gdyby nie Przybyszewski, wszystko byłoby jeszcze w literaturze polskiej sielskie i anielskie i mielibyśmy dotychczas małpie, cnotliwe nadczłowieczeństwo papierowego manekina, jaki jeszcze w tworze Sienkiewicza paraduje?!
A co? Czym nie zasłużył na grób zasłużonych?
He, he!
To co najmniej mi się należy za ten „nieczysty ton”, który według prof. Brücknera wniosłem do świątnicy piśmiennictwa polskiego!
XXII
I tu, w tej zapadłej mieścinie granicznej między Szwecją a Norwegią, w tym malutkim Kongsvinger, podjąłem — teraz już z powagą niemieckiego uczonego i jego sumiennością, a równocześnie z fantastyczną paradoksalnością Słowianina, wobec której utwór Shawa staje się pedantyczną wypociną, a najwspanialsze kpiny Heinego profesorską udręką, by swych uczniów jakimś dowcipem zabawić — wciąż dotąd przerywane studia nad czarami, czarodziejami, czarownicami, studia nad najciekawszą i najmniej zrozumiałą zagadką, która ludzkość przez tyle wieków trapiła i dotychczas trapi!
Jeśli cośkolwiek w moim duchowym życiu wymaga jakiegoś bliższego oświetlenia, to właśnie ten problemat czarów i czarownicy i w ogóle tego wszystkiego, co się czarnoksięstwem zowie — a z górą ćwierć wieku spędziłem na tych studiach.