Jestem bardzo spokojny człowiek, ale ile razy to sobie przypomnę, że ośmielano się przyczepić do mego utworu epitet pornografii, to pięście486 mi się z wściekłości zaciskają.
Ohydnej, niechlujnej zbrodni, jaką krytyka, a w ślad za nią całe społeczeństwo, na moim tworze przez cały szereg lat popełniało, nie wynagrodziłaby nawet „wielka wstęga” za zasługi literackie!
Aż nazbyt świadom jestem mej niemocy wobec zamierzonego celu:
Wolno widzieć w moim tworze niedołęstwo artystyczne, wynikające stąd, że myśl u mnie góruje nad wszelką treścią, że tęsknota moja o całe niebo potężniejsza od tego, com stworzyć zdołał; wolno upatrywać się niezdarnych przejaskrawień w usiłowaniu, by myśl moją uczynić czytelnikowi zrozumiałą; wolno ręce załamywać, gdy się staczam z czysto artystycznej linii w zaciekłym pragnieniu, by czytelnikowi łopatą moje zamierzenia do jego łba wszuflować, ale niechlujstwem jest dopatrywać się w moim tworze pornografii.
Tej szukajcie gdzie indziej!
Szukajcie jej w państwie przewielmożnej madame Delmonse z słynnej powieści markiza de Sade Justine487, która wykłada teorię najpotworniejszego z wszystkich cant’ów — cant płciowy:
Nikt nie żąda od nas cnoty, tylko maski cnoty.
Jestem nierządnicą jak Messalina, a wszyscy wierzą lub zdają się wierzyć, żem czysta jak Lukrecja. Jestem gorszą ateistką od Vaniniego, a wszyscy wierzą, z porozumiewawczym uśmiechem wierzą, że jestem pobożniejszą od św. Teresy. Jestem fałszywą jak Tyberiusz, a zezując na otoczenie, tłumiąc w sobie ryk śmiechu, twierdzą, że jestem szczera jak Sokrates. I pewną rzeczą jest, żem trzeźwa i wstrzemięźliwa, mimo że Apicjusz nie dorównałby mi w najwyrafinowańszej sztuce rozpusty. Oddałam się najniechlujniejszemu występkowi, zdradzie, podłemu oszustwu, plugawej ohydzie, ale spytaj się wszystkich moich bliźnich, a wszyscy unisono powiedzą: Madame Delmonse jest aniołem!
Tylko, jedynie tylko podwładni i wielbiciele wszechmocnej madame Delmonse wietrzą w każdym dziele sztuki — pornografię.
Krytycy, ajenci śledczy cant’u i pani Delmonse, wypatrujący i węszący wszędzie pornografię, winni się wstydzić swej haniebnej misji.