Tu słyszę oburzony okrzyk:
Co za bezsens! Jakże można równać naturę z sztuką! Natura powstała bez udziału człowieka. Sztukę atoli wytwarza człowiek — człowiek zaś żyje w społeczeństwie, a więc sztuka powstaje w społeczeństwie, musi mieć zatem cele społeczne, ustrojowi społeczeństwa odpowiadające i najpomyślniejszemu jego rozwojowi podatne.
Otóż argumentacja z gruntu fałszywa!
Człowiek sztuki nie tworzy ani tworzyć nie może, bo wtedy mógłby każdy, gdyby tylko „zechciał”, być twórcą. Można by się wtedy sztuki nauczyć, jak każdego innego rzemiosła.
Sztuka jest czymś, co się w poszczególnych jednostkach mimo nieraz ich „woli” i częstokroć mimo jakiegokolwiek uświadomienia z ich strony na zewnątrz objawia. Przecież bezustannie pytamy zdumieni: „skąd mu się to bierze?”, a na to pytanie artysta odpowiedzi nie ma. Czym jest to „coś” i to „skąd”, nie wiemy i rzadko który artysta to sobie uświadamia — istota sztuki dla nas nieznana. Wiem tylko, że to „coś” i jego źródło: to „skąd” istnieje jako objaw zewnętrzny ukrytych w człowieku, nieznanych prawie potęg psychicznych, dla naszego badania rozumowego nieprzystępnych — istnieje jako objawienie człowieka w człowieku, to znaczy, człowieka poza jego zmysłami, objawienie jakiegoś ukrytego „Ja”, które mniemam być przynależnym do mojego „Ja”, którym żyję, ale i o tym z pewnością nic wiedzieć nie mogę: mówimy przecież, że obca siła — Duch Święty — człowieka natchnieniem nawiedza i twórczą łaską na niego spływa.
A chcieć to objawienie wtłoczyć w jarzmo naszych ciasnych pojęć, naszych śmiesznych celów, jest co najmniej absurdem. Jakie to „coś” — ta obca siła, ujawniająca się w człowieku, rozkazująca mu tworzyć, ma „cele” — o rozwiązanie tej więcej niż transcendentalnej zagadki może się kusić jakaś naiwna Theodicea, która się stara Boga uniewinnić, że obok Dobra stworzył Zło.
I osobniki te, przez które ona niepojęta siła twórcza w sztuce się objawia, nie są wytworem społeczeństwa: całkiem na odwrót!
Społeczeństwo jest wytworem twórcy: jego objawieniem żyje i jemu jedynie zawdzięcza całą swoją kulturę i cywilizację.
I nowy krzyk oburzenia:
Jak to?! Przecież to nasza ziemia, nasze społeczeństwo twórcę wydało.