Może jedyny Nietzsche znał Stirnera przed Mackayem, tak jak jego znał jedyny Ola Hansson, zanim miała się na niego zwalić ohydna lawina jego późniejszych „wielbicieli”.

Och, ci wielbiciele!

Często spotykałem Mackaya u dra Ascha — Asch był w bliskiej komitywie nieomal z całą ówczesną literaturą — i często próbowałem dojść z nim do jakiegoś ładu.

Ale nie sposób.

Na wszystko miał tylko jedną odpowiedź:

— Przeczytaj pan moją powieść Anarchiści.

— Ależ ja ją czytałem; niestety nie znalazłem w niej tego komentarza do Stirnera, o którym Pan mówi.

— To w takim razie zwróć się pan do Nietzschkego.

— Pan myśli o Nietzschem?

— Nietzsche — Nietzschke, to wszystko jedno.