— Pan zna Nietzschego?
— Po co? Znam Stirnera!
A było to właśnie w tym czasie, kiedy rozczytywałem się w pismach Nietzschego.
Dotychczas zajmowałem się poza oficjalnym studium medycyny wyłącznie psychologią. De l’Intelligence Taine’a133 zrobiło na mnie silne wrażenie, przestudiowałem całego Ribota134, Paulhana135, z niemieckich psychologów Wundta136 i Münsterbergera137, no i oczywiście ubóstwianego poonczas Spencera138. Toteż nie dziw, że Nietzsche swoją psychologią „naukową” imponować mi nie mógł, bom już to wszystko znał, a i względność jego etycznych poglądów — Jenseits von Gut und Böse139 — nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia — to miałem w krwi. Dawno już nie wiedziałem, co dobre, co złe, co piękne lub brzydkie — przestałem już operować kategoriami. Co natomiast wywołało we mnie najwyższy zachwyt i podziw — to język Nietzschego.
Nie główne dzieło Nietzschego: Menschliches Allzumenschliches140 było dla mnie objawieniem — zaledwie parę kartek było dla mnie nowością, ale królewski, majestatyczny w swej bezmiernej poetyckiej piękności utwór: Also sprach Zarathustra!
Wiecie, kto mógłby ten utwór na język polski przełożyć?!
Jedyny Zygmunt Krasiński!
Język Nietzschego w Zarathustrze, to język Krasińskiego w przedmowie do Irydiona i w interludiach Nieboskiej.
Kiedym niedługo potem miał poznać siostrę wielkiego samotnika z Maria Sils (il piccolo santo141, jak go Włosi w Maria Sils nazywali), panią Elżbietę Nietzsche-Förster, która jęła głosić naokoło, że Nietzsche pochodzi z polskiej hrabiowskiej rodziny Nickich — odnalazł się nawet sygnet, przechowywany w rodzinie, z polskim szlacheckim herbem Nickich — wcale tym opowiadaniem zdumiony nie byłem, bo przecież i Nietzsche zdawał sobie sprawę z swego obcego pochodzenia, gdy pisał, że właśnie dlatego zdołał wniknąć w najgłębsze tajniki języka niemieckiego i wykrzesać z niego ukryte i tajemne piękności, których przed nim nikt nie przeczuwał, że nie był Niemcem, i zawsze podkreśla swoje polskie pochodzenie.
Według opowiadań pani Elżbiety, której pochodzenie polskie przypominały tylko i jedynie jej piękne rasowe ręce polskiej szlachcianki, jakich żadna Niemka nie posiada, wywędrował praszczur Nietzschego, dysydent polski, z lęku przed prześladowaniami z Polski do Saksonii i tu osiedlił się jako pastor ewangelicki. Potomkowie jego doszczętnie się wynarodowili i zniemczyli nazwisko Nickich herbu Radwan — na Nietzsche142.