Nie noch sah ich die Nacht beglänzter —
Diamantisch erstrahlen die Fernen...339
*
— Oh, quand reviendront les neiges d’autan340?
*
Nigdy kobiety nie brały udziału w tych naszych zgromadzeniach — nawet na weselu Juliusza Harta nie wiem, czy ich było cztery lub pięć, najbliższych krewnych Harta.
Jedynie tylko gdy Dehmel zaprosił do swego domu, była przy kolacji obecna pierwsza żona jego, Paula341, a i ta niebawem odchodziła do dzieci.
A Paula Dehmel była tak wysoko wartościowym, tak szlachetnym okazem „człowieka” w kobiecie, jak rzadko mi się spotkać zdarzyło.
Ubóstwiała swego męża jako artystę, a równocześnie umiała doskonale odczuć wszystkie jego niedomagania — Dehmel może żadnemu innemu sądowi nie przypisywał tej wartości, co jej sądom; — i ubóstwiała go jako męża, a równocześnie godziła się z tym, że jej Ryszardowi żadna kobieta oprzeć się nie może, więc darzyła serdeczną przyjaźnią te przyjaciółki Dehmla, które uważała za godne jego przyjaźni. Była długi czas Dehmlowi nie tylko w pierwszej fazie miłości kochanką, ukochaną żoną i przyjacielem — powiernikiem, ale potem — na co rzadko albo prawie nigdy kobieta zdobyć się nie może — najserdeczniejszym i najtkliwszym przyjacielem tego, który ją dla innej opuścił. Opuścił? Śmieszne! Jestem przeświadczony, że silniej jeszcze do niej przylgnął, gdy drugiej się zdawało, że już teraz duszę wybranego posiadła!