KAZIMIERZ

Wymarzło w mrozie, wygniło w błocie...

BRONKA

Ziarno kiełkuje, a śnieg taje... Masz rację — jestem śniegiem.

Dlaczego Ewa nie śpi? Słyszysz?

Kazimierz nasłuchuje.

BRONKA

Słyszysz? Teraz idzie po schodach na dół... Za chwilę tu będzie.

Ach, Kaziu, jaka ja dziwnie wesoła i szczęśliwa.

Lulu, lulu, mój maleńki, lulu... No, śpijże wreszcie, niesforny dzieciaku.