zrywa się nagle z przerażeniem

Kto tu jest?

Ach, to ty, Makryno, dobrze, dobrze, że tu jesteś.

To bardzo dobrze, żeś przyszła, Makryno, bardzo dobrze...

Powiedz mi tylko, skąd ci nagle ta myśl przyszła, iść tyle dni w taką zawieję, w taki mróz, aby mnie odwiedzić? Tyle lat nie myślałaś o tym, by zobaczyć to dziecko, dla którego od chwili sieroctwa byłaś najlepszą matką, skąd nagle?...

MAKRYNA

zamyślona

O, to nie było nagle. Wychuchałam cię, strzegłam jak źrenicy w oku, byłam dla ciebie taką, że lepszą nie mogłaby być rodzona matka dla dziecka.

BRONKA

Od kołyski mnie chowałaś... i gdy byłam taką małą, maleńką — swoim mlekiem mnie karmiłaś — wiesz, Makryna, nic a nic się nie postarzałaś i jesteś taka sama spokojna, dobra i cicha.